Nawiązując do ogłoszonego na terenie Gminy Bodzentyn - w związku ze 160. rocznicą wybuchu powstania styczniowego rok 2023 – „Rokiem Bohaterów Powstania Styczniowego w Gminie Bodzentyn”, przedstawiam ważniejsze fakty z życia Wojciecha Aniołka (Aniołkiewicza) mieszkańca Bodzentyna – uczestnika powstania styczniowego.

Wojciech Aniołek (Aniołkiewicz) urodził się w Bodzentynie 24 kwietnia 1841 roku. Był synem Macieja
i Tekli z Toporkiewiczów. Ojciec Wojciecha prawdopodobnie brał udział w powstaniu listopadowym, organizował tzw. „pospolite ruszenie”. Jego uczestnicy doszli do linii Wisły, jednak do bitwy nie doszło, ponieważ wojsko rosyjskie dysponowało znacznie większymi siłami.

W metryce Wojciecha Aniołka (Aniołkiewicza), figuruje między innymi nazwisko Antoniego Szermentowskiego, który jako świadek, potwierdził fakt narodzin przyszłego uczestnika wydarzeń 1863 roku.

Kim był Antoni Szermentowski? Być może ojcem 18 - letniej Jadwigi zmarłej 10 lipca 1877 roku
a pochowanej na cmentarzu w Świętomarzy, której dziedzic z Brzezia ufundował kamienny nagrobek
z napisem „...zgasła zostawiając w smutku opiekuna, który całą pociechę swej starości w Niej tracąc...”. Nagrobek ten obecnie znajduje się w bardzo złym stanie.

Wojciech Aniołek (Aniołkiewicz) dzieciństwo i młodość spędził w Bodzentynie, mieszkał z rodzicami
w domu przy ulicy Opatowskiej. Był wzorowym ministrantem. Do mszy służył z Kazimierzem Szermentowskim, absolwentem Szkoły Sztuk Pięknych w Warszawie, młodszym bratem znanego artysty – malarza Józefa Szermentowskiego – przyszłym porucznikiem wojsk powstańczych. Jako zakrystianin był zaufanym człowiekiem księży: Izydora Ciąglińskiego i Antoniego Omińskiego. Brał udział w manifestacjach patriotyczno-religijnych w Bodzentynie i na Świętym Krzyżu. Z chwilą wybuchu powstania odszedł ze służby kościelnej i razem z Kazimierzem Szermentowskim zaciągnął się oddziału generała Mariana Langiewicza.

Pierwszy chrzest bojowy przeszedł w bitwie z Moskalami pod Świętym Krzyżem 12 lutego 1863 roku. Nie odniósł wówczas żadnych ran. Brał udział w wielu potyczkach i bitwach pod ogólnym dowództwem Mariana Langiewicza. Natomiast bitwa pod Grochowiskami stoczona 18 marca 1863 roku, miała dla niego tragiczny finał. Ciężko ranny przedostał się do Bodzentyna, gdzie w ukryciu poddany został kuracji. W ostatniej fazie powstania był w oddziale miechowskim. Po potyczce pod Klonowem powrócił do miasteczka, zgłosił „dobrowolny powrót” i złożył przysięgę homagialną. W październiku 1864 roku ożenił się z Katarzyną Kowalską pochodzącą z Okaliny (parafia Opatów), z którą miał kilkoro dzieci, między innymi Rozalię, która zmarła w młodym wieku, podczas porodu drugiego dziecka. Wychowaniem dwójki dzieci zajmował się Stanisław Comber oraz jego przyszła żona Stanisława Fąfara.

Po spaleniu miasta w czerwcu 1917 roku, Wojciech Aniołek (Aniołkieiwcz) otrzymał od władz mieszkanie komunalne, które mieściło się za obecną dzwonnicą. Wskutek odniesionych ran nie mógł pracować, żył w biedzie. Sytuacja uległa zmianie po ogłoszeniu uchwalonej 18 grudnia 1919 oku. ustawy o przyznaniu stopni i praw oficerskich weteranom z lat 1831, 1848 i 1863 (Dz.U. 1920 nr 2, poz. 5). Od tej pory wszyscy weterani byli oficerami, a ich dożywotnia pensja została zrównana. Pensja
ta wynosiła dla wszystkich 300 marek polskich miesięcznie. Od 1 października 1927 roku miesięczna pensja weterana samotnego wynosiła 125 zł, żonatego - 150 zł. aż do 1920 roku. Wojciech Aniołek (Aniołkiewicz) zmarł 7 stycznia 1930 roku. Pochowany został na cmentarzu w Bodzentynie, obok córki Franciszki Matysek i wnuczki Józefy Fąfary. W tym miejscu, należy dodać, że mąż Franciszki został wysłany przez władze carskie w 1905 roku do Mandżurii na wojnę rosyjsko-japońską, z której wrócił pieszo po rewolucji październikowej w 1918 roku. Z kolei wspomniana wcześniej Józefa Fąfara została wdową, jej mąż zginął w 1940 roku w Katyniu. Obecnie w miejscu pochówku Wojciecha Aniołka (Aniołkiewicza) stoi żelazny krzyż (dawniej był drewniany). Krzyż został wykonany z inicjatywy obecnego proboszcza księdza dra Leszka Sikorskiego. Miejsce pochówku należy upamiętnić, Instytut Pamięci Narodowej w Warszawie wystąpił do podległych urzędów w Krakowie i w Kielcach z prośbą
o oznaczenie tego miejsca tablicą pamiątkową. Niestety do chwili obecnej, sprawa ta nie została sfinalizowana.

„Gazeta Kielecka” w nr 4 z 1930 roku, tak opisuje zgon i pogrzeb „ostatniego powstańca”: „Pogrzeb odbył się 9 bm., był zarazem wielką manifestacją narodową. Oprócz dużej ilości ludzi, znajdował się cały szereg instytucji społecznych: harcerstwo pod komendą druha Stanisława Pyzika, młodzież seminarium i szkoły powszechnej, przedstawiciele banku spółdzielczego[…]. W kondukcie żałobnym brała udział orkiestra Straży Pożarnej, która od kościoła przez całą drogę, jak i na cmentarzu odegrała marsze żałobne. Po odprawieniu egzekwji... żałobnych przez księdza Jana Opalacza p. dyr. Tadeusz Dybczyński wygłosił dłuższe przemówienie „Ostatni powstańcze – bodzentyniaku, niech ziemia rodzinna, w obronie której straciłeś zdrowie i siły - poświęciłeś swe życie, lekką ci będzie”.

Na zakończenie, pragnę zacytować dwie zwrotki pieśni powstańczej, z utworu zatytułowanego: „Pieśń powstańców przy zimowem ognisku”, Konstantego Gaszyńskiego, które jakże wymownie przedstawiają okres walk z rosyjskim zaborcą:

"Śród chłodu i głodu w obronie narodu
My zawsze do boju gotowi;
Choć dłoń nam skostniała, lecz serce w nas pała
I grozim rozpaczą wrogowi!

Świat głuchy na jęki, nie podał nam ręki –
Już w pomoc nie wierzym niczyją;
Lecz z słowem modlitwy idziemy do bitwy
Wołając: Jezusie! Maryjo!"

Nasz rodak - Antoni Waciński zasłużony społecznik w wierszu „Posłanie do młodzieży” napisał: ”Wiedza da nam byt i sławę i idź śladami ducha tych, których prochy wrosły w trawę, ale przykład dotąd świeci z nich...”.

Jako prawnuk powstańca Wojciecha Aniołka (Aniołkiewicza), bardzo dziękuję Pani prof. Urszuli Oettingen oraz Marii Domańskiej-Nogajczyk za udział w wydarzeniach rocznicowych, referaty, publikacje, tablice ufundowane z własnych środków i ciągłe pielęgnowanie miejsc pamięci narodowej.

Dziękujemy również, władzom samorządowym za tworzenie właściwego klimatu wokół spraw związanych z historią walk narodowowyzwoleńczych na terenie Gór Świętokrzyskich.

Wspomnienie Witolda Combera, prawnuka Wojciecha Aniołka (Aniołkiewicza) spisała Dagmara Aleksandra Zagórska.

416286430 284403244318560 4722505798596839339 n415031797 1569748540466116 87956374113166192 n

Poprzednie artykuły

Urząd Miasta i Gminy w Bodzentynie

ul. Suchedniowska 3

26-010 Bodzentyn

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do naszego

NEWSLETTERA